Wszystkich tych, którzy nie oswoili się jeszcze z elektroniczną formą ofert, muszę rozczarować. Nowa ustawa przetargowa przewiduje tylko taki sposób ich składania.

W zależności od procedury, skorzystać będzie trzeba lub można z różnego rodzaju podpisów.

Nas dzisiaj interesuje wyłącznie ten podpis, który już od dawna ma zastosowanie w zamówienia o najwyższych wartościach, czyli podpis elektroniczny kwalifikowany.

***

Format podpisu PADES, o czym wspominałem na moim blogu www.prawowlesie.pl, służy do podpisywania dokumentów w plikach pdf. Innymi słowy, jeżeli chcesz w taki sposób podpisać formularz ofertowy, po wypełnieniu zmieniasz go w pdf, a następnie nanosisz podpis. Każdy najnowszy WORD umożliwia zamianę pliku WORD w pdf, nie wymaga to zatem instalacji dodatkowego oprogramowania.

***

Walorem PADES-a jest to, że:

  • Podpisanie dokumentu nie powoduje stworzenia dodatkowego, kontrolnego pliku zewnętrznego. Nie musisz zatem o nim pamiętać i nie narażasz się na wysłanie oferty bez podpisu, co spowodowałoby, że będzie nieważna.
  • Podpisany plik nie może podlegać zmianom. Po podpisaniu nie dodasz do niego omyłkowego przecinka, który zdyskwalifikowałby skuteczność złożonego wcześniej podpisu. Jeden przecinek może wszystko zrujnować!
  • Podpis elektroniczny PADES możesz oznaczyć znakiem graficznym, który pozwoli łatwiej ustalić, że dokument jest rzeczywiście podpisany.

***

Dla tych, którzy kupili podpis Szafir, użycie PADES-a wymaga zmiany domyślnej konfiguracji. Oto jak jej dokonać:

Po otwarciu programu wybierasz „Konfiguracja”:

podpis elektroniczny PADES - Szafir

jak zmienić format podpisu elektronicznego

Następnie w oknie „Dostępne konfiguracje” wybierasz „Dodaj”:

podpis elektroniczny pades

Potem odznaczasz okienko „Używaj domyślnej konfiguracji”, czyli powodujesz, że nie będzie zaznaczone:

Możesz w tym momencie tworzonej konfiguracji nadać jakąś nazwę, np. po prostu PADES:

Teraz dokonujesz wyboru konfiguracji spośród tych, które proponuje Ci program:

podpis elektroniczny padesA następnie zapisujesz ustawienia:

podpis elektroniczny pades

***

Podpis elektroniczny PADES jest teraz do Twojej dyspozycji. Pamiętaj, abyś przy podpisywaniu dokumentu wybrał/-a odpowiednią konfigurację, którą zamierzasz się posłużyć. Będzie oznaczona nadaną przez Ciebie nazwą:

 

Co ciekawe, stosowanie PADES-a zalecają niektórzy zamawiający, dlatego sugerują to już wprost w swoich specyfikacjach!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Mniej słów – mniej kosztów

Łukasz Bąk17 października 2020Komentarze (0)

W miarę upływu lat mojej praktyki jestem coraz większym zwolennikiem skracania pism, które składam do sądów. Może to stale zwiększająca się umiejętność zwięzłego prezentowania argumentów? A może po prostu przekonanie, że pewne kwestie (np. o treści przepisu, utrwalonej interpretacji) są sądowi znane? Tak czy owak, dostrzegam, że papieru zużywam w kancelarii coraz mniej.

Ta osobista tendencja dobrze wpisze się w planowane zmiany w prawie przetargowym. Mowa tu o postępowaniu odwoławczym. To etap, w którym przegrana firma kwestionuje wybór oferty, a wyrok wydaje Krajowa Izba Odwoławcza.

***

Dotychczasowa tendencja przy składaniu odwołań była taka, że odwołanie zawierało maksymalną ilość zarzutów do zamawiającego. Chodziło o to, aby Izbie nie umknęło nic i aby nie mogła powiedzieć, że jakiejś wady przetargu nie zobaczyła, bo nie wspomniał o niej odwołujący. Skrajny przypadek z moich doświadczeń: wina zamawiającego była ewidentna, ale przegrany w przetargu tej winy nie wskazał wprost, więc Izba winy nie uwzględniła! Do takich absurdów niestety czasem dochodzi.

Sytuacja ulegnie nieco zmianie. Do postępowania przed KIO wejdą bowiem (taki jest przynajmniej plan) reguły bliższe zwykłym sprawom sądowym. Otóż koszty rozprawy będą rozliczane w zależności od tego, ile zarzutów z odwołania Izba uwzględniła.

Zadziała

zasada proporcji sukcesu:

  • zarzutów było 5, Izba uwzględniła 1, odwołujący dostanie zwrot 1/5 kosztów;
  • zarzuty były 2, Izba uwzględniła 1, odwołujący dostanie zwrot 1/2 kosztów;
  • zarzutów było 6, Izba uwzględniła 6, odwołujący dostanie zwrot całości kosztów.

Wniosek z tego taki, że lepiej, jak mawiał wieszcz, „po próżnicy języka nie strzępić”.

Nam, prawnikom trudno będzie zachować balans pomiędzy chęcią wytknięcia zamawiającemu wszystkich błędów, a obawą przed utratą części wydatków…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Będzie kosztowała więcej niż dotychczas.

***

Termin związania ofertą to zapewnienie dla zamawiającego, że wykonawca nie wycofa się z przetargu. No, chyba że ten ostatni jest gotowy utracić wadium… O taką decyzję będzie jednak w przyszłości trudniej, bo gwarancja wadialna będzie kosztowała więcej.

Ustawa, która wejdzie w życie w styczniu przewiduje, że termin związania ofertą (w przetargach powyżej wartości unijnej) będzie mógł wynieść 90 dni. Okazuje się, że okres ten, w stosunku do aktualnej ustawy, wydłuża się aż o połowę. To całkiem sporo.

Czy to dobra wiadomość? Dla zamawiających – tak. Więcej czasu to większa swoboda i możliwość spokojniejszego procedowania.

Spójrzmy jednak na to okiem wykonawcy.

***

Składając ofertę przedsiębiorca musi liczyć się z zachowaniem gotowości do podjęcia zamówienia. Na tym polega „ofertowy” sposób dochodzenia do kontraktu. Jedna strona składa propozycję, a druga może ją zaakceptować (wybrać w przetargu). Akceptacja powoduje, że umowa musi być podpisana. Mechanizm jest automatyczny.

Czas oczekiwania wiąże firmie wykonawczej zasoby. Trzeba przewidzieć ulokowanie ludzi i sprzętu na potrzeby ewentualnych dostaw lub usług. Ci ludzie i te maszyny w tym samym czasie nie będą dostępne gdzie indziej. Ryzyko podjęcia się w międzyczasie innych zleceń może się oczywiście opłacić, ale może także skończyć porażką.

***

Jest jeszcze jeden, ciekawy aspekt wspomnianej zmiany prawa.

Złożenie oferty jest równoznaczne z wniesieniem wadium. Przy większych zamówieniach nie ma mowy o mrożeniu gotówki na koncie zamawiającego. W grę wchodzą instrumenty finansowe, takie jak gwarancja wadialna.

I teraz dochodzimy do sedna problemu.

Ile bowiem będzie kosztowała gwarancja wadialna? Oczywiście więcej, niż jej dotychczasowa wersja. Bank/ubezpieczyciel zainkasuje dodatkową sumę za udzielenie zabezpieczenia na dłużej, to zrozumiałe.

W tym kontekście pomysły ustawodawcy chyba nie idą w parze interesami przedsiębiorców…

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

E-robocze show – konsultacje prawne

Łukasz Bąk01 października 2020Komentarze (0)

Jeżeli jesteś wykonawcą zamówień publicznych i masz pytania odnośnie:

  • przetargu,
  • umowy z zamawiającym,
  • relacji z konsorcjantem,
  • lub jakiekolwiek innych spraw prawnych,

zapraszam Cię do osobistego spotkania już w najbliższą sobotę.

W dniu 3 października, w okolicach Legnicy, odbędzie się kolejna impreza portalu e-robocze.

Mnie osobiście nie tyle interesują pokazy maszyn w terenie lub możliwość ich przetestowania przez operatorów. Będę tam po to, aby rozmawiać z przedsiębiorcami i udzielać im krótkich konsultacji.

Do zobaczenia na miejscu, na stanowisku organizatora!

Szczegółowe informacje na temat wydarzenia znajdziesz

TUTAJ

e-robocze show

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Nowa ustawa przetargowa przewiduje rozwiązanie, które przysłuży się wykonawcom, szczególnie tym nie najlepiej oswojonym z procedurami.

Otóż wprowadzane w przyszłym roku regulacje przewidują obowiązek podania przez zamawiającego, jaka będzie data końcowa gwarancji wadialnej. Bardziej konkretnie – data końcowa oferty, ale wychodzi na to samo.

Zmiana jest kolosalna!

Wcześniej taki termin musiał sobie sam obliczać oferent. Kalkulacje przeprowadzał, gdy zabezpieczał wadium gwarancją lub poręczeniem.

Często przebiegało to tak, że właściciel firmy przekazywał swojemu agentowi ubezpieczeniowemu SIWZ, a agent przygotowywał dokument gwarancyjny. Ponieważ wystawca nie zawsze zapewniał staranność, detali musiał pilnować każdorazowo samodzielnie wykonawca.

Pomyłki niestety się zdarzały, a ich konsekwencje były fatalne. Wykonawcy bezgranicznie ufali agentom, a Ci popełniali błędy.

Zbyt krótki termin gwarancji wadialnej oznaczał nic innego, jak niedostateczne zabezpieczenie oferty. Taką ofertę zamawiający mógł jedynie odrzucić. Wada nie do naprawienia na etapie po otwarciu ofert!

***

To chyba koniec z podobnymi wpadkami. Jeżeli bowiem w SIWZ znajdzie się konkretna informacja, do którego, kalendarzowego dnia ma być ważna oferta, dla każdego będzie oczywiste, że do tej samej daty wystawić trzeba będzie gwarancję.

Data końcowa gwarancji wadialnej będzie niemal wprost wynikała z dokumentacji przetargowej i nikt nie będzie musiał jej obliczać na własną rękę.

Tylko nam prawnikom ubędzie nieco pracy…

***

Z galerii Żony:

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl