Nowa prawo przetargowe nakłada na zamawiającego ograniczenia dotyczące treści umów o zamówienie. Są to tzw. klauzule niedozwolone. Intencja była taka, że przepisy ukrucą zapędy zamawiających, aby regulować współprace skrajnie niekorzystnie dla słabszych partnerów.

Co bym chciał, żeby było w ustawie

W ustawie znalazł się katalog zabronionych zapisów umownych. Wolałbym jednak, aby dodatkowo pojawiła się tam jakaś ogólna reguła, która po prostu zabraniałaby zamawiającemu nadużywania własnej pozycji. Takie rozwiązanie nie byłoby oczywiście doskonałe, ale w przypadkach sporów, stanowiłoby wentyl bezpieczeństwa, szczególnie tam, gdzie rynek jest silnie zmonopolizowany.

Pokrzywdzony wykonawca mógłby korzystać z generalnej zasady dochodząc swoich praw przed sądem. To czasem naprawdę działa. Tylko sąd, wgłębiając się w zakamarki współpracy, jest w stanie dobrze ocenić, czy kooperację prowadzono zgodnie z naczelną regułą (np. słuszności), czy też nie. Takie sprawy to długie postępowania, liczne przesłuchania itp., ale prawny punkt zaczepienia, o którym mówię, może być języczkiem uwagi.

Co będzie w ustawie

Opisany scenariusz nas jednak nie czeka. W zamian za to prawo przetargowe wymienia klauzule niedozwolone, czyli podaje postanowienia, które nie mogą znaleźć się w umowach. Zakaz dotyczy:

  • paragrafów obciążających wykonawcę za nieterminowe wykonanie zobowiązania bez jego winy;
  • kar za zachowanie niezwiązane bezpośrednio lub pośrednio z przedmiotem umowy (konia z rzędem temu kto wie, co jest zachowaniem innym niż pośrednio związane z przedmiotem umowy…);
  • odpowiedzialności za okoliczności, za które wyłączną odpowiedzialność ponosi zamawiający;
  • nieograniczonej możliwości zmniejszania zakresu umowy

Jakie mam oczekiwania

Nie przeceniałbym roli jaką odegrają te regulacje. Mogą one narzucić instytucjom większą samodyscyplinę przy przygotowywaniu dokumentacji, ale nie wyeliminują wszystkich spornych sytuacji.

Nieporozumienia na tle wykonywania umów wynikają zwykle z odmiennej interpretacji faktów, a nie prawa. Ten wniosek dotyczy wszystkich umów, nie tylko przetargowych., Na tym zresztą polega nieprzewidywalność procesów sądowych, która mnie, jako adwokata, szczególnie interesuje i ekscytuje.

Dla przykładu w odniesieniu do pierwszego punktu: zwykle nie jest problemem, że umowa przewiduje odpowiedzialność za opóźnienie nawet bez winy wykonawcy. Problemem jest raczej ustalenie, czy nieterminowa praca to skutek zaniedbań firmy, czy obiektywnych trudności…

Oczekuję zatem na wejście w życie opisanych przepisów z dystansem oraz niewiarą w omnipotencję ustawodawcy.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Wejście w życie nowego pzp

Łukasz Bąk17 listopada 2020Komentarze (0)

Kiedy nastąpi wejście w życie nowego pzp? W zasadzie od tego pytania powinien zacząć swoje życie niniejszy blog…

Ustawa została uchwalona w dniu 11 września 2019r. W tym samym dniu Sejm przyjął także akt towarzyszący, tzw. przepisy wprowadzające. To tam znajdują się reguły dotyczące stosowania zmienionego prawa przetargowego.

Wejście w życie nowego pzp

Datą, od której będzie funkcjonowała nowa ustawa jest dzień 1 stycznia 2021r. Postępowania, które zostały jednak wszczęte wcześniej będą rządziły się nadal starymi regułami.

Dobrym obrazem wspomnianej zasady jest sytuacja, w której najkorzystniejsza oferta przekracza możliwości zamawiającego. Jeżeli zamawiający unieważni przetarg z tego powodu i stanie się to tuż przed końcem roku, kolejna edycja postępowania podpadnie już pod nowy reżim prawny.

Co z umowami?

Umowy w sprawie zamówień, które zawarto przed 1 stycznia 2021r. także pozostaną pod kontrolą starych przepisów. O tym jak zmieni się ustawa odnośnie umów będę jeszcze wspominał na tym blogu. Dla przykładu podam teraz jednak tylko, że dotychczasowe kontrakty nie podpadną chociażby pod katalog zapisów niedozwolonych lub zmienione zasady waloryzacji.

Jak będzie przed KIO?

Podobne reguły zapanują na gruncie postępowań przed KIO. Wszystkie te sprawy, które wszczęto przed zbliżającym się Nowym Rokiem będą podlegały dotychczasowej ustawie. Co ciekawe, jeżeli jednak w nowym roku wniesiemy odwołanie w postępowaniu wszczętym wcześniej, będziemy podlegać znowelizowanym paragrafom. To informacja ważna chyba najbardziej dla nas, prawników!

***

Powyższe informacje nasuwają następujące wnioski.

Otóż wszyscy Ci, którzy przygotowują się do ubiegania o zamówienie, mogą już wkrótce zmierzyć się z nieznaną dotychczas ustawą (i np. zwiększonymi wydatkami). Czas zatem rozpocząć przygotowania, czemu naprzeciw wychodzi chociażby UZP.

***

Z galerii Żony:

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Wszystkich tych, którzy nie oswoili się jeszcze z elektroniczną formą ofert, muszę rozczarować. Nowa ustawa przetargowa przewiduje tylko taki sposób ich składania.

W zależności od procedury, skorzystać będzie trzeba lub można z różnego rodzaju podpisów.

Nas dzisiaj interesuje wyłącznie ten podpis, który już od dawna ma zastosowanie w zamówienia o najwyższych wartościach, czyli podpis elektroniczny kwalifikowany.

***

Format podpisu PADES, o czym wspominałem na moim blogu www.prawowlesie.pl, służy do podpisywania dokumentów w plikach pdf. Innymi słowy, jeżeli chcesz w taki sposób podpisać formularz ofertowy, po wypełnieniu zmieniasz go w pdf, a następnie nanosisz podpis. Każdy najnowszy WORD umożliwia zamianę pliku WORD w pdf, nie wymaga to zatem instalacji dodatkowego oprogramowania.

***

Walorem PADES-a jest to, że:

  • Podpisanie dokumentu nie powoduje stworzenia dodatkowego, kontrolnego pliku zewnętrznego. Nie musisz zatem o nim pamiętać i nie narażasz się na wysłanie oferty bez podpisu, co spowodowałoby, że będzie nieważna.
  • Podpisany plik nie może podlegać zmianom. Po podpisaniu nie dodasz do niego omyłkowego przecinka, który zdyskwalifikowałby skuteczność złożonego wcześniej podpisu. Jeden przecinek może wszystko zrujnować!
  • Podpis elektroniczny PADES możesz oznaczyć znakiem graficznym, który pozwoli łatwiej ustalić, że dokument jest rzeczywiście podpisany.

***

Dla tych, którzy kupili podpis Szafir, użycie PADES-a wymaga zmiany domyślnej konfiguracji. Oto jak jej dokonać:

Po otwarciu programu wybierasz „Konfiguracja”:

podpis elektroniczny PADES - Szafir

jak zmienić format podpisu elektronicznego

Następnie w oknie „Dostępne konfiguracje” wybierasz „Dodaj”:

podpis elektroniczny pades

Potem odznaczasz okienko „Używaj domyślnej konfiguracji”, czyli powodujesz, że nie będzie zaznaczone:

Możesz w tym momencie tworzonej konfiguracji nadać jakąś nazwę, np. po prostu PADES:

Teraz dokonujesz wyboru konfiguracji spośród tych, które proponuje Ci program:

podpis elektroniczny padesA następnie zapisujesz ustawienia:

podpis elektroniczny pades

***

Podpis elektroniczny PADES jest teraz do Twojej dyspozycji. Pamiętaj, abyś przy podpisywaniu dokumentu wybrał/-a odpowiednią konfigurację, którą zamierzasz się posłużyć. Będzie oznaczona nadaną przez Ciebie nazwą:

 

Co ciekawe, stosowanie PADES-a zalecają niektórzy zamawiający, dlatego sugerują to już wprost w swoich specyfikacjach!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Mniej słów – mniej kosztów

Łukasz Bąk17 października 2020Komentarze (0)

W miarę upływu lat mojej praktyki jestem coraz większym zwolennikiem skracania pism, które składam do sądów. Może to stale zwiększająca się umiejętność zwięzłego prezentowania argumentów? A może po prostu przekonanie, że pewne kwestie (np. o treści przepisu, utrwalonej interpretacji) są sądowi znane? Tak czy owak, dostrzegam, że papieru zużywam w kancelarii coraz mniej.

Ta osobista tendencja dobrze wpisze się w planowane zmiany w prawie przetargowym. Mowa tu o postępowaniu odwoławczym. To etap, w którym przegrana firma kwestionuje wybór oferty, a wyrok wydaje Krajowa Izba Odwoławcza.

***

Dotychczasowa tendencja przy składaniu odwołań była taka, że odwołanie zawierało maksymalną ilość zarzutów do zamawiającego. Chodziło o to, aby Izbie nie umknęło nic i aby nie mogła powiedzieć, że jakiejś wady przetargu nie zobaczyła, bo nie wspomniał o niej odwołujący. Skrajny przypadek z moich doświadczeń: wina zamawiającego była ewidentna, ale przegrany w przetargu tej winy nie wskazał wprost, więc Izba winy nie uwzględniła! Do takich absurdów niestety czasem dochodzi.

Sytuacja ulegnie nieco zmianie. Do postępowania przed KIO wejdą bowiem (taki jest przynajmniej plan) reguły bliższe zwykłym sprawom sądowym. Otóż koszty rozprawy będą rozliczane w zależności od tego, ile zarzutów z odwołania Izba uwzględniła.

Zadziała

zasada proporcji sukcesu:

  • zarzutów było 5, Izba uwzględniła 1, odwołujący dostanie zwrot 1/5 kosztów;
  • zarzuty były 2, Izba uwzględniła 1, odwołujący dostanie zwrot 1/2 kosztów;
  • zarzutów było 6, Izba uwzględniła 6, odwołujący dostanie zwrot całości kosztów.

Wniosek z tego taki, że lepiej, jak mawiał wieszcz, „po próżnicy języka nie strzępić”.

Nam, prawnikom trudno będzie zachować balans pomiędzy chęcią wytknięcia zamawiającemu wszystkich błędów, a obawą przed utratą części wydatków…

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Będzie kosztowała więcej niż dotychczas.

***

Termin związania ofertą to zapewnienie dla zamawiającego, że wykonawca nie wycofa się z przetargu. No, chyba że ten ostatni jest gotowy utracić wadium… O taką decyzję będzie jednak w przyszłości trudniej, bo gwarancja wadialna będzie kosztowała więcej.

Ustawa, która wejdzie w życie w styczniu przewiduje, że termin związania ofertą (w przetargach powyżej wartości unijnej) będzie mógł wynieść 90 dni. Okazuje się, że okres ten, w stosunku do aktualnej ustawy, wydłuża się aż o połowę. To całkiem sporo.

Czy to dobra wiadomość? Dla zamawiających – tak. Więcej czasu to większa swoboda i możliwość spokojniejszego procedowania.

Spójrzmy jednak na to okiem wykonawcy.

***

Składając ofertę przedsiębiorca musi liczyć się z zachowaniem gotowości do podjęcia zamówienia. Na tym polega „ofertowy” sposób dochodzenia do kontraktu. Jedna strona składa propozycję, a druga może ją zaakceptować (wybrać w przetargu). Akceptacja powoduje, że umowa musi być podpisana. Mechanizm jest automatyczny.

Czas oczekiwania wiąże firmie wykonawczej zasoby. Trzeba przewidzieć ulokowanie ludzi i sprzętu na potrzeby ewentualnych dostaw lub usług. Ci ludzie i te maszyny w tym samym czasie nie będą dostępne gdzie indziej. Ryzyko podjęcia się w międzyczasie innych zleceń może się oczywiście opłacić, ale może także skończyć porażką.

***

Jest jeszcze jeden, ciekawy aspekt wspomnianej zmiany prawa.

Złożenie oferty jest równoznaczne z wniesieniem wadium. Przy większych zamówieniach nie ma mowy o mrożeniu gotówki na koncie zamawiającego. W grę wchodzą instrumenty finansowe, takie jak gwarancja wadialna.

I teraz dochodzimy do sedna problemu.

Ile bowiem będzie kosztowała gwarancja wadialna? Oczywiście więcej, niż jej dotychczasowa wersja. Bank/ubezpieczyciel zainkasuje dodatkową sumę za udzielenie zabezpieczenia na dłużej, to zrozumiałe.

W tym kontekście pomysły ustawodawcy chyba nie idą w parze interesami przedsiębiorców…

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103
e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl